Masz psa? Chcesz mieć psa? Super! Ja mam raz więcej czasu, raz mniej by się zajmować moim pupilem. Czasem jak robi mi wszystko na przekór, nie słucha, nie interesują go ogólne zasady higieniczne, które mimo wszystko panują w moim domu- myślę sobie, że mam dość. Mija kilka chwil, w których zdążam ogarnąć otaczającą mnie przestrzeń i siadam na fotelu. On też siada na fotelu obok, łapkami opiera się o stół, zatapia pół pyska w szklance i spokojnie, rytmicznie pije moją herbatę. Nie mam serca na niego krzyczeć, ale wiem, że muszę go zdjąć, MUSZĘ być konsekwentna. Muszę go jakoś uczyć zasad. Przecież się nauczy, prawda? Prędzej czy później, nieważne. Na razie mam czas.
Wasze wyjścia na spacer pewnie wyglądają zupełnie normalnie. Smycz, obroża, pies i właściciel. Ha! Banalne! W moim przypadku nie ma takiej nudy, monotonności i szarej codzienności. Mój spacer z psem angażuje w to pół bloku, wszystkich przechodzących na polu i wszystko co się rusza. Dlaczego i po co? Czy to się musi ruszać akurat jak wychodzimy? Czy ten gołąb musi to robić? Co za różnica dla niego, czy poleci teraz czy zaraz. A Halinka z piątego? Czy musi też akurat w tej chwili jechać windą z psem na pole? Pytając oczywiście mojego psa "A co ty tak szczekasz? No co jesteś taki zły?" - z miną oczekującą odpowiedzi. Wtedy myślę sobie, że "złość psa" to jest nic. To jest marny, lichy procent tego jaka złość zdążyła narosnąć we mnie. Słaby 1 %. Otwieram drzwi od klatki i zaczyna się koncert. Mój, wewnętrzny. Wszystko krzyczy.
W domu znowu siadam na fotelu i zamyślam się. Nawet nie zauważyłam, kiedy wskoczył i się wtulił. Bez niego byłoby nudno. Jeśli możesz mieć psa, a warunki Ci na to pozwalają, tylko po prostu się wahasz-BIERZ! Nie skrytykuje Cię (pewnie tylko dlatego, że nie umie mówić), a zawsze będzie przy Tobie. Mimo wszystko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz